Wojna ekologów z pirotechnikami

Koniecznie zobacz nasze wydarzenie 31.08 w Katowicach : PYROFEST & PYROSILESIA OPEN AIR FESTIVAL!

O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego tytuł nosi taką nazwę?
Całe sedno sprawy leży w tym małym, ale jakże ważnym szczególe…

Sezon na fajerwerki to okazja do zarobienia grubych pieniędzy. Obrót który generuje się przy sprzedaży ‘’Sylwestrowych Fajerwerków’’ to kilkadziesiąt miliardów złotych.
Dlaczego środowiska ekologów uwzięły się na Polskich Pirotechników a nie na fajerwerki ?
Sprawa jest oczywiście bardzo prosta, jak nie wiemy o co chodzi to zawsze chodzi o…? jedno!
Rynek sezonowych, amatorskich fajerwerków jest nieporównywalnie większy od profesjonalnych pokazów. To właśnie za twórczość i kreatywność poświęconą profesjonalnym pokazom pirotechnicznym, Polskie firmy co roku zdobywają wyróżnienia na arenie międzynarodowej!
Dlatego też stara się niszczyć Polskie firmy Pirotechniczne na rzecz sprzedaży zagranicznych fajerwerków w zagranicznych marketach, bo tak naprawdę… liczy się tylko KASA!

Stąd nasze pytanie: Komu lub czemu służy taka ekologia? Dla kogo jest przyjazna…? Mamy nieodparte wrażenie, że raczej na pewno nie środowisku i zwierzątkom…

Ekolodzy vs Pirotechnicy.

Szukając synonimów „ podwójnego dna”, można natrafić aż na 23 wyrażenia. Niektóre z nich to: dezinformacja, niedomówienie, niedopowiedzenie, półprawda, zatajenie. Przyglądając się bliżej frazie „podwójne dno”, widzimy jak wiele zastosowań ma ona w życiu codziennym. Pierwsze co przychodzi nam na myśl to polityka. Tak, ona zapewne ma podwójne, jak nie potrójne dno. Potem myślimy o rynku farmaceutycznym, który rządzi się swoimi prawami.
Zwykle drugie dno wymaga ofiar, które odwracają uwagę publiczną od istotnych spraw, na których odwracający uwagę zyskują np. poprzez wprowadzenie nowych podatków, zatuszowanie nieczystych zagrań politycznych lub też biznesowych. Nagle zdajemy sobie sprawę, że określenie „podwójne dno” sprawdza się wszędzie tam, gdzie liczą się pieniądze, wpływy i szeroko pojęty biznes. Wdrażając się bardziej w temat (nie warto), dochodzimy do niepokojących wniosków. Niestety nie ma dziś żadnych czystych ideologii. Nie kieruje nami dobro wyższe, a jedynie interesy.
Nie jest inaczej w dziedzinie ekologii. Ekologia, dziś bardzo na czasie, ma wielką siłę i moc. Ekologią możemy wytłumaczyć wiele spraw. Mając na celu dobro ekologiczne możemy wiele zdziałać. Czy tutaj też mamy do czynienia z „podwójnym dnem”? O dowody bardzo trudno, ale możemy trochę bliżej przyjrzeć się działaniom ekologów. Tu należałoby nadmienić, że nie jest to typowy atak, a jedynie naświetlenie kilku spraw, które mogą niepokoić.

Przykłady ekologicznych wpadek.

Budowa autostrady w Krakowie. Trasa ma przebiegać w bliskim sąsiedztwie lasu, na terenach należących do mieszkańców. Metoda zdobycia działek nie jest tu istotna, dziwną sprawą jest jednak postawa Ekologów. Najpierw protesty, opóźnienia i wzbudzanie świadomości publicznej, ostatecznie zejście ze sceny i przyzwolenie na budowę drogi wzdłuż tegoż lasu bez odpowiednich zabezpieczeń. Autostrada od strony świata zwierząt pozbawiona jest ekranów wyciszających na rzecz kilku metrów siatki. Niebywale dziwna
jest szybkość zażegnania ważnego problemu. Hałas autostrady i dodatkowe samowolne rajdy quadowe są bezpośrednim zamachem na ekosystem terenu. Możemy się tylko domyślać, co przekonało obrońców przyrody do szybkiej zmiany zdania. Sprawa dawna i już zapomniana niestety.
Analizując podobne przypadki zaczynamy wątpić w szczere ideologie ugrupowań
ekologicznych.
Weźmy na cel wojnę ekologia vs. pirotechnika. Z pewnością dla wielu temat wydaje się być oczywisty. Zwłaszcza dla posiadaczy zwierząt domowych i osób z problemami zdrowotnymi np. z chorobami górnych dróg oddechowych. Ekolodzy wciąż ubiegają się o zakaz wystawiania pokazów pirotechnicznych, tłumacząc postawę dobrem dzikich zwierząt i ptaków, a także ograniczeniem zanieczyszczeń powietrza. Istotne są zwroty akcji w owej walce, bo oto mamy zeszłoroczny piknik ekologiczny w Opolu uwieńczony ogromnym pokazem fajerwerków. Czyżby zdania grup ekologicznych nie były spójne? Raz pirotechnika jest potężnym złem, a innym razem pokaz sztucznych ogni w środku osiedla mieszkalnego jest fajną zabawą i metodą zwrócenia uwagi na imprezę? Zapala się nam światełko ostrzegawcze, ile najprawdziwszej prawdy jest w tej wzniosłej walce ekologicznej? Czy obawy są podparte ideologią, czy może prywatą?

Fakty ignorowane przez miłośników ekologii.

Ekolodzy przedstawiają tylko jeden, odpowiednio naświetlony punkt widzenia. Jest zupełnie zrozumiałe, że nie jest im na rękę pokazanie drugiej strony medalu, gdyż walka mogłaby nabrać wówczas nieco innego oddźwięku.
Zuri-Fasch – olbrzymi festyn ludowy w Szwajcarii z pokazem pirotechnicznym. Po szczegółowych badaniach okazało się, że największa emisja pyłu zawieszonego wynika z przyjazdu i wyjazdu około 2 milionów uczestników i jest to 42%. Drugie miejsce zajmują posiłki oferowane na miejscu, ze względu na spożycie mięsa i jest to 40%. Krytykowany przez organizacje ekologiczne pokaz pirotechniczny to jedynie 0,2%PC7.
Według Beisel – Pirotechnics podczas pokazu z użyciem 200 kg fajerwerków wytwarza się około 20g drobnego pyłu. Dla porównania – nowoczesne auto z filtrem sadzy jeżdżące na olej napędowy wytwarza 0,2 – 0.5 miligrama cząstek stałych na kilometr, czyli 18 miligram przy średnim przebiegu 36 km dziennie.
Czy nie jest więc jasne, że przy rozwoju dzisiejszej cywilizacji pokazy fajerwerków to tylko kropla w morzu?

Prawdziwe oblicze wojny ekologiczno – pirotechnicznej.

Walka o zakaz pokazów pirotechnicznych trwa, przy jednoczesnym braku zakazu sprzedaży fajerwerków dopuszczonych do obrotu w UE. Nie ma żadnego prawnego zakazu urządzania pokazów pirotechnicznych czy też organizowania imprez tym podobnych z wyjątkiem „specjalnych sytuacji”. To furtka, z której umiejętnie korzystają organizacje ekologiczne, urządzając wojnę o wydawanie takich ograniczeń przez władne organy.
To właśnie dlatego cieszymy się sylwestrami bez pompy fajerwerkowej w większych miastach.
Organizacje ekologiczne toczą zaciekłą walkę z Polskimi Pirotechnikami, ale nie z samymi
fajerwerkami.
Czy w obliczu tych faktów wojna Ekologów z Pirotechnikami nabiera innego odgłosu? Czy jest to faktyczna troska o środowisko i ekosystem, czy zasłona dymna spraw wagi biznesowej?
„Podwójne dno” ekologii nie razi tak bardzo, bo przecież to sprawa wyższej wagi. My możemy tylko się zastanawiać – kto zyska na zakazie pokazów pirotechnicznych?
Albo może – kto na nim zarobi? Z pewnością nie przyroda.

Skomentuj